|
Maria Bober to po prostu żona i matka, czyli inaczej - zwykła kobieta. Na tym już moglibyśmy zakończyć charakteryzowanie jej bogatej osobowości, ale tym jednym zdaniem, nie oddalibyśmy jej prawdziwego obrazu.
Maria, a raczej Marysia, urodziła się 17 maja 1968 roku w Strzelinie.
Z biegiem lat spędzonych pomiędzy zielonymi lasami i pachnącymi kwieciem łąkami, najbliższa jej rodzina rozrosła się do siedmioosobowej.
Sama zwsze często dodaje, ze nie ma nic piękniejszego niż duża rodzina.
Marysia ma dwie siostry i tyleż samo braci i choć trudno sobie to wyobrazić, wszyscy oni są uzdolnieni w tej samej dziedzinie, co ona, ale jedynie ona dzieli się ze światem swoim talentem.
Wzrastając pośród rodzinnych, tak malowniczych okolic, nauczyła się odbierać piękno inaczej niż czyni to większość. Ona potrafiła z piękna przyrody czerpać siłę i przetwarzać ją w prawdziwą sztukę.
Jej pierwsza przygoda z piosenką, nawiązywała zarazem do życia wielce umuzykalnionych Romów. Wówczas to malutka, sześcioletnia Marysia, przebrana za małą Cyganeczkę z tamburynkiem zaśpiewała piosenkę, której zwrotkę zapamiętała nawet do dzisiaj. Jak wielkim musiało być to dla niej przeżyciem, jeśli potrafi cytować ją nawet teraz :
„Ta piękna Cyganka co czarne oczy ma,
Tak tańczy i śpiewa, do białego dnia.”
Na ten pierwszy, publiczny występ, przy małej jednak publiczności, kostium
uszyła jej mama, a kciuki trzymali oboje wzruszeni rodzice.
Już cztery lata później na własnej Pierwszej Komunii, doczekała się swojego, pierwszego, publicznego występu przy większej publiczności. Zaśpiewała wówczas psalm i była z siebie wielce dumna.
Od tego już czasu, występy nasilały się. Mając niewielki jeszcze bagaż muzycznych mądrości i doświadczeń, śpiewała i koncertowała głównie w kościołach oraz w szkołach. Jej estradą bywały różne akademie, śluby i liczne wesela.
Kończąc szkołę podstawową, stanęła jak i wielu jej rówieśników na życiowych rozdrożach. Należało obrać jakąś drogę, którą kroczyć się będzie w dalsze , dorosłe życie.
Piosenka pozostała przy niej, ale już wyłącznie jako wielka pasja, a zawodem miało stać się coś, co w przyszłości miałoby służyć potrzebującym ludziom.
Zgodnie więc z sumieniem, idąc za głosem serca, wybrała Liceum Medyczne,
którego absolwentką, została po kolejnych pięciu latach nauki.
Po zakończeniu Liceum przyszedł czas na dalsze „meblowanie” własnego losu.
Pierwszym więc krokiem dorosłego życia,świeżo upieczonej absolwentki
tak potocznie zwanego „Medyka”, było założenie własnej rodziny.
Tak oto młodziutka pielęgniarka znalazła swoje szczęście i drugie ogniwo do rodzinnego łańcuszka.
Cóż stało się z piosenką i ze śpiewem przez to prawie ćwierćwiecze ?
Nic ! Śpiewanie pozostało przy Marysi i towarzyszyło ich życiu na dobre i na te gorsze chwile.
Bohaterka naszej opowieści, z wykształcenia pielęgniarka, przez cały ten czas pracowała w swoim zawodzie. Od dłuższego czasu aż po dziś dzień na chirurgii wypadkowej w największym szpitalu w Bremerhaven.
Śpiewem zajmowała się wyłącznie w wolnych chwilach, traktując go jako swoje hobby, odskocznię od szarej codzienności i tych zwykłych życiowych problemów. Dlatego też w jej dorobku artystycznym nie doszukamy się „Bursztynowego Słowika” czy innych tego typu prestiżowych nagród.
Marysia przez wiele lat zajmowała się piosenką sakralną.
Śpiewała , pisała teksty do niektórych piosenek i nagrywała płyty. Tak oto powstały „Płomień Bożej miłości”, „Dla Ciebie śpiewam Panie” i „Pragnienie”.
Wiele jej działań odbywało się z pobudek charytatywnych. Za wiele koncertów nie pobrała zapłaty, robiąc to z dobrego serca i czystych intencji.
Mimo to w dorobku Marii dopatrzymy się udziału w licznych konkursach. Pierwszy oficjalny występ datuje się w roku 1997. Były to Dni Kultury Polskiej
w Bremerhaven.
Oprócz tego trzykrotny udział w konkursie Piosenki Polskiej w Blomenburgu,
z czego aż dwukrotnie, nagrodzono ją nagrodą konsula generalnego
w Hamburgu.
W roku 2001 wzięła udział w Festiwalu Piosenki Religijnej w Duisburgu. Pomimo dużej konkurencji, Jury konkursu przyznało jej wyróżnienie, ale w oczach publiczności, to właśnie w niej upatrywano zwycięzcy, przyznając jej nagrodę publiczności.
Maria zapraszana była na liczne koncerty na terenie Polski i Niemiec. Najczęściej były to koncerty organizowane przez Kościół, a muzyka i teksty jej piosenek rozbrzmiewały wówczas w murach przeróżnych katedr.
Jednym z takich miejsc, które Maria często odwiedza, jest Rzym. Corocznie koncertuje tam w Domu Polskim Jana Pawła II na Via Cassia.
W ostatnim czasie dosyć często podstawiane są Marii Bober mikrofony radiowe.
Tą drogą można było już wysłuchać wielu jej wywiadów w Niemczech, Polsce,
a nawet w Ameryce. Gościła bowiem w Radiu Rodzina we Wrocławiu,
w niemieckim Radio Bremen 1 oraz w Radio Ampol w Chicago.
Także i jej utwory znane są radiosłuchaczom powyższych rozgłośni, a dwa utwory z jej płyty „Pragnienie” utrzymywały się nawet na czołowych miejscach w letniej liście przebojów Radia Rodzina.
Charyzma to termin zaczerpnięty z teologii. Oznaczał początkowo „dar”, a
dopiero później zaczęto w ten sposób określać cechę wyjątkowych osobowości.
Marysia jest tym charyzmatycznym wyjątkiem
Poprzez swój niezwykle otwarty dla innych charakter i sposób bycia udawało się jej, nie zabiegając nawet o to, nawiązywać kontakty ze znanymi postaciami „światka” muzyki. Często działo się to poprzez niezwykłe sploty szczęśliwych przypadków i zbiegów okoliczności.
Między innymi miała już przyjemność śpiewać w chórkach wraz ze „Skaldami”
w koncercie „Moje Betlejem” w Bremerhaven.
Nawiązała też znajomość z utalentowanym muzykiem Mario Szabanem, która to zaowocowała w roku 2009 wielce obiecującą współpracą. Wspólnie nagrano
singiel „Uwierzyć w los”, do którego muzykę skomponował właśnie Mario Szaban a tekst napisal jej przyjaciel Maciej Mrozek.
W roku 2010 Maria Bober wydała płytę „Uwierzyć w los”, a video do piosenki
nakręcił i opracował jej kolega z pracy Patrick Focken wraz ze swoim bratem
Steffenem.
Marii nigdy nie brakowało wiary w siebie i poczucia własnej wartości,dlatego też zdecydowała się na kolejny krok i zgłosiła się wraz z tym najnowszym utworem do konkursu internetowego w portalu „Łowimy Talenty”, wygrywając go w kwartalnym rankingu z pokaźną przewagą głosów.
Czego możemy spodziewać się jeszcze po Marii Bober ?
Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że w głowie tego niespokojnego ducha
z pewnością narodzą się nowe pomysły, które pieczołowicie będą realizowane przy bezustannym poparciu i bezgranicznej pomocy, otaczającej jej rodziny.
W najtrudniejszych nawet chwilach, Maria zawsze mogła liczyć na wsparcie męża i dwójki dorosłych już dzieci, bliskiej jej rodzinie oraz otaczających ją znajomych i przyjaciół.
Czekamy więc niecierpliwie na nowe projekty i piosenki Marii i zgodnie
z przyświecającym jej mottem przewodnim, wierzymy, by :
„ ... nikt, kto jej słucha, nie pomyślał nigdy, że stracił drogocenny czas !”
MM
|