|
Strzelanina, w której w Liege w Belgii zginęły...
cztery osoby, w tym napastnik, a 64 zostały ranne, nie była atakiem terrorystycznym - poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych. Wbrew wcześniejszym doniesieniom za atakiem stała jedna osoba. Wcześniej media mówiły o dwóch, a nawet trzech napastnikach.
Napastnik był uzbrojony w kałasznikowa i materiały wybuchowe typu Thunderflash (rodzaj petard), które rzucił w stronę zatłoczonego przystanku autobusowego. Wcześniejsze doniesienia mówiły o granatach ręcznych. Doszło też do wymiany ognia z policjantami. Jak podaje serwis Lesoir.be, ok. 30-letni napastnik był już wcześniej znany policji - nazywa się Nordine Armani i trzy lata temu został skazany na 58 miesięcy więzienia za posiadanie broni i uprawę konopi indyjskich. Polka mieszkająca w Liege, Anna Żurawel, powiedziała Polskiej Agencji Prasowej, że w mieście zapanował chaos. Ścisłe centrum jest całkowicie zablokowane. Na dziedzińcu gmachu sądu, położonym przy placu, zorganizowano punkt medyczny. NAPASTNIK POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO !
wppl
|